niedziela, 31 stycznia 2010
Jak tam wasze sople?
sobota, 30 stycznia 2010
Mężczyzna w "kąciku porad"
Drogi Aleksandrze,
mam nadzieję, że będziesz mi w stanie pomóc? Pewnego dnia wybrałam się do pracy, zostawiając mojego męża w domu oglądającego telewizję. W drodze do pracy zgasł mi silnik i samochód został unieruchomiony jakieś dwa kilometry od domu - musiałam wrócić się, aby poprosić męża o pomoc. Kiedy dotarłam do domu nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam. Był w łóżku z córką naszego sąsiada! Mam 32 lata, mój mąż 34, a córka sąsiada ma 19. Pobraliśmy się 10 lat temu. Mąż przyznał mi się, że romansuje przez ostatnie pół roku. Mąż nie zamierza iść do poradni małżeńskiej.
Jestem kompletnym wrakiem człowieka. Potrzebuję pilnej porady. Możesz mi pomóc?
- Bożena
Droga Bożeno,
zgaśnięcie silnika po krótkiej jeździe może być spowodowane przez wiele czynników. Najpierw sprawdź czy nie jest zapchany przewód paliwowy. Jeśli jest czysty, sprawdź wszystkie przewody i rury doprowadzające powietrze do silnika. Sprawdź też przewody uziemiające. Jeśli to nie rozwiąże twojego problemu to należy sprawdzić czy pompa paliwowa nie jest uszkodzona i czy dostarcza prawidłową ilość paliwa do wtryskiwaczy.
Mam nadzieję, że byłem pomocny.
- Aleksander
Też jestem za obowiązkowym sprawdzaniem pojazdów co miesiąc. Można wtedy uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji.
niedziela, 24 stycznia 2010
Bez napięcia
Aby uniknąć takich, lub podobnych napięć możemy sobie posłuchać czegoś miłego. Na przykład Jose Gonzales albo Kings Of Convenience. Doskonale pasują do pracy przy komputerze, wołania zdjęć, chodzenia po ulicy lub pieczenia ciasta. Niektóre z wymienionych sytuacji przetestowałem osobiście.
Obu wykonawcom można śmiało powierzyć swe uszy nawet przy obecnych mrozach, bo pochodzą z północy i na pewno wiedzą co to zima. Niektórym może się wydać, że Jose brzmi mało szwedzko, chociaż Szwedem rodowitym jest; zaś ostatnią płytę Kings nagrywali na Hawajach, więc gdzie tu do naszej zimy. Zapewniam jednak, że z ich łagodnych kompozycji można wyłuskać dużo słońca, a także witamin i minerałów.
Nie jest to dawka nadzwyczajnie oryginalna ani wybitna jeśli chodzi o historię muzyki. Ma jednak tą niebagatelną cechę, że celnie może wprowadzić w stan rozluźnienia inside and outside. A styczeń ma to do siebie, że rozluźnienia w nim jak na lekarstwo.
środa, 20 stycznia 2010
A wszystkiemu winna zima
W zoo lew wyskoczył z klatki. Tłum gapiów rzuca się do ucieczki a lew za nimi. Biegną ile sił, ale okazuje się, że jest wśród nich kulawy, który zostaje w tyle. Wszyscy krzyczą:
- Zjedz kulawego! Zjedz kulawego!
A kulawy na to:
- Dajecie mu spokój. Niech sam zdecyduje, kogo zje.
Poza tym to jest dzień totalnego niewyspania. Z głowy mi sterczą włosy we wszystkich kierunkach, nieukładalne, czego nie rozumieją klienci, tylko patrzą z rozbawieniem. Obijam się o przedmioty gospodarstwa domowego, rękawiczki zahaczają mi się o klamki, szalik przytrzaskuje w drzwiach. Najlepsza jest koszula. Uparcie i niezmordowanie wyłazi to przodem, to tyłem, choćbym nie wiem jak jej pilnował. Gdybym był szefem wielkiej firmy, wywiesiłbym kartkę na drzwiach mojego biura: wracam z końcem zimy. Będąc jednak małym pracownikiem Sklepów Elektronowych przyklejam informację przerwa do 14.30. I też jest nieźle.
Dodatkowo ilustracja muzyczna.
środa, 13 stycznia 2010
Co tam u Basi?
Wszystko w porządku, właśnie zasnęła. Dzięki czemu młodzi rodzice czem prędzej popędzili do pracowni, rozłożyli laptopy i dawaj, na orków! Śródziemie wszak trzeba bronić najmniej raz w tygodniu. Nadszedł ten czas uroczy, kiedy po cichu i trochę nieśmiało, wracają dawne przyzwyczajenia.
Basia hardzieje, zarówno pod względem postury jak i charakteru. Zaczyna też wydawać dźwięki, które w niedługim czasie mogą okazać się śmiechem. Potrafi już bawić się sama, nawet do dwóch minut. Pozwala to młodej mamie ubrać się w pośpiechu a przy dobrej koordynacji - nawet umyć zęby. Wykazuje również próby przewracania na boki, coraz częściej zwieńczone sukcesem.
Najważniejsze jest jednak to, że śpi. Po sześć godzin ciągiem, a my jak susły, zasypani śniegiem po uszy. Zawaliło nam cały dach, okna jak w igloo a sople jak stalaktyty. Muszę je dzisiaj postrącać, bo coś złego może się zdarzyć.
piątek, 8 stycznia 2010
Prywata
Tak zupełnie prywatnie chciałam się pochwalić, że Basia dzisiaj po raz pierwszy się roześmiała i chyba ma gilgotki. Bardzo to miła odmiana od tego co się dzieje wieczorami i co może być jutrzenką ząbkowania.
I prywata ostatnia. Wszystkim, którym tego nie zrobiłam chciałam złożyć serdeczne życzenia urodzinowe i noworoczne. Naprawdę o was pamiętamy, pamięć tylko gubi się czasem między jedną pieluszką a drugą (tak legniczanie, również was mam na myśli, a z Zielonogórskim Elementem Tradycyjnym mam nadzieję się spotkać niedługo).
czwartek, 7 stycznia 2010
Historia pewnego telefonu
HTC to, dla wszystkich niezwiązanych z tematem, producent smartphonów, innymi słowy telefonów ze wszystkim, od głupiego odtwarzacza mp3 po pakiet office. Kupiłem taki wypasiony, w pełni dotykowy z Windowsem Mobile w wersji najnowszej. Przechodząc przez wszystkie fazy fascynacji nowym gadżetem bawiłem się nim w każdej wolnej chwili a mój zachwyt, pielęgnowany od wielu lat, topniał jak bałwan w słońcu.
Z tym resetem to już w ogóle jest historia: producent zadbał o trzy możliwe drogi resetowania urządzenia. Widać znał możliwości Win Mobile.
Telefon dostałem w poniedziałek. Dzisiaj już został sprzedany. Była to najkrótsza przygoda z komórką, jaką do tej pory miałem, jak również najbardziej zaskakujące odkrycie, że coś, na co czeka się całe lata przy bliższym poznaniu może okazać się totalnym niewypałem.
Uli się podobał. Miał grę w balony, w sam raz przy karmieniu Basi.