Jak pewnie wszyscy wiedzą - panicznie boję się zastrzyków. Ma to podłoże całkiem irracjonalne, pochodzi jeszcze z czasów dzieciństwa i pielęgnuję w sobie tę fobię z zapałem. Normalny człowiek może obywać się bez zastrzyków przez większość życia, a jak dodatkowo ma się taki wewnętrzny odrzut od strzykawek, to już można je spotkać maksimum raz na kilka lat. Los ma jednak swoje poczucie humoru.
Graliśmy w sobotę w hokeja na sali i skręciłem kostkę. Stopa spuchła mi jak bania i byłem przekonany, że to złamanie, dopiero po prześwietleniu wyszło, że bez gipsu się, chwała bogu, obejdzie. Żeby jednak nie było zbyt wesoło, to będzie pan brał przez 10 dni zastrzyki w brzuch przeciw zakrzepom. Siostra zaraz poda, pan spróbuje sam, żeby się nauczyć. Tak powiedział, łamaną polszczyzną, lekarz Hindus, uśmiechnął się promiennie, a mnie się zrobiło słabo. Po czym dostałem strzykawkę, zamaszyście wbiłem ją sobie w brzuch, i poczułem że schodzę, co bardzo ubawiło zarówno lekarza jak i siostrę pomocniczą. Znam tą reakcję, wynikająca z paniki przed igłami, ma to nawet swoją nazwę kliniczną, jednak w tamtej chwili spływałem z krzesła zlany potem i nic a nic mi ta świadomość nie pomagała. Po jakiś 15 minutach otrzeźwiałem na tyle, żeby samodzielnie wytoczyć się z sali zabiegowej, odprowadzany ubolewającymi spojrzeniami służby zdrowia.
Najbardziej zdumiewająca była jednak rozmowa, jaką przeprowadziłem z własną żoną:
- Dlaczego, do cholery, nie można by takich zastrzyków jakoś oswoić. Dajmy na to - przychodzi śliczna, młoda pielęgniarka która czule kłuje mnie w pupę?
- Taaa, ciesz się, że nie przychodzi wielki, gruby murzyn i nie aplikuje ci końskich czopków!
- Hm, kochanie, a jeśli powiedzieliby ci w przychodni: Pani Ulu, proszę wybrać dla męża - pielęgniarka lub murzyn, to co byś wybrała?
- Hihihi, to by było niezłe...
Czasem zastanawiam się, jakiego potwora na własnej piersi wyhodowałem.
poniedziałek, 14 grudnia 2009
piątek, 11 grudnia 2009
To nie jest konkurs
Znalazłam na forum, lecz nie zdradzę jakim. Cytat jest z książki i nie powiem więcej.
Jeśli chcecie, znajdźcie autora, a żeby to nie był konkurs bez nagród, to wybierzcie się potem na gorącą czekoladę :)
Istota ludzka powinna umieć zmieniać pieluszki, zaplanować inwazję, zarżnąć wieprza, sterować statkiem, zaprojektować budynek, napisać sonet, prowadzić księgę rachunkową, zbudować mur, nastawić złamanie, pocieszyć umierającego, dawać rozkazy, przyjmować rozkazy, działać w grupie, działać samemu, rozwiązywać równania, analizować nowe problemy, roztrząsać nawóz, zaprogramować komputer, ugotować smaczny posiłek, walczyć skutecznie, umrzeć bohatersko. Specjalizacja jest dla insektów
Jeśli chcecie, znajdźcie autora, a żeby to nie był konkurs bez nagród, to wybierzcie się potem na gorącą czekoladę :)
środa, 9 grudnia 2009
Zmiany pozorowane
Ewidentnie się już zasiedzieliśmy w naszym rozległym mieszkaniu. Zaczęliśmy już przywykać, rozpoznawać kroki na klatce i głosy sąsiadów zza ściany, a oznacza to tylko jedno: czas na zmiany. Znowu zbieramy kartony oraz szukamy chętnych do ich noszenia.
Według wszelkiego prawdopodobieństwa przeprowadzka osiągnie swoje apogeum między świętami a sylwestrem, co wydaje się znakomitą okazją do zrzucenia kilku zbędnych kalorii przez wszystkich tych, którym pierogi i karpie dadzą się we znaki. Zapraszamy więc gorąco, bo takie przenosiny zawsze kończą się w jakiś ciekawy, społeczny sposób, zwłaszcza, że nowe mieszkanie nie uchodzi powierzchnią obecnemu. Zmieszczą się wszyscy, gwarantuję.
Cięższy od szaf, od biurek i stosów książek jest fakt, że na pewno nie jest to ostatnia przeprowadzka. Znów minie rok i podobne posty kusząco - proszące będą się pojawiać, zawsze z nadzieją, że to już ostatni raz, teraz to już tylko na własne i basta.
Według wszelkiego prawdopodobieństwa przeprowadzka osiągnie swoje apogeum między świętami a sylwestrem, co wydaje się znakomitą okazją do zrzucenia kilku zbędnych kalorii przez wszystkich tych, którym pierogi i karpie dadzą się we znaki. Zapraszamy więc gorąco, bo takie przenosiny zawsze kończą się w jakiś ciekawy, społeczny sposób, zwłaszcza, że nowe mieszkanie nie uchodzi powierzchnią obecnemu. Zmieszczą się wszyscy, gwarantuję.
Cięższy od szaf, od biurek i stosów książek jest fakt, że na pewno nie jest to ostatnia przeprowadzka. Znów minie rok i podobne posty kusząco - proszące będą się pojawiać, zawsze z nadzieją, że to już ostatni raz, teraz to już tylko na własne i basta.
niedziela, 6 grudnia 2009
Zagadka muzyczna dla wytrwałych
Przeszukałem cały internet i znalazłem tylko marny fragment na jakimś niemieckim amazonie. Kto mi odnajdzie cały utwór, ten może liczyć na słoik świetnego smalcu ze skwarkami, własnej roboty, palce lizać. Do tego chrupiący chlebek gratis.
Album: Christmas in Cuba
Wykonawca: Luis Frank Y Su Tradicional Habana
Tytuł utworu: Last Christmas
Rzeczony fragment
Kawałek mnie podbił całkiem. O ile oryginał zgrany jest do nieprzytomności przez wszystkie stacje radiowe, młócące go w kółko w okolicach Bożego Narodzenia, o tyle kubańska wersja jest tak niesforna, tak z czapki, że przejść obojętnie nie można.
Dodam, że smalcu mam ledwo trzy słoiki. Ilość wciąż się jednak zmniejsza...
Album: Christmas in Cuba
Wykonawca: Luis Frank Y Su Tradicional Habana
Tytuł utworu: Last Christmas
Rzeczony fragment
Kawałek mnie podbił całkiem. O ile oryginał zgrany jest do nieprzytomności przez wszystkie stacje radiowe, młócące go w kółko w okolicach Bożego Narodzenia, o tyle kubańska wersja jest tak niesforna, tak z czapki, że przejść obojętnie nie można.
Dodam, że smalcu mam ledwo trzy słoiki. Ilość wciąż się jednak zmniejsza...
piątek, 4 grudnia 2009
Antybiotyki dźwiękowe
Ostatnie odkrycie trójkowe. Wspaniałe. Zasłuchuję się tym w pracy. Dobre na ten czas nudny, kiedy w stopy zimno i by się chciało cokolwiek, byle dalej stąd. Dawka zalecana minimum 4x na dzień, i raz przed snem.
Z dedykacją dla mojej żony cudownej.
Z dedykacją dla mojej żony cudownej.
Pierwsza taka barbórka
Ojciec rodziny ma najbardziej przekichane. Kiedy nadchodzi okazja zawsze znajdzie się kilku takich, co chętnie dotrzymają towarzystwa w świętowaniu imienin córki. Tak i wczoraj, przyszli niby zagrać w planszówki, a batalion pustych butelek jakoś się sam pojawił.
Barbórka jest ciekawym zjawiskiem. Wszyscy znają od głębokiej podstawówki, kojarzą lepiej niż święta Maryjne, Śląsk to w ogóle dzisiaj szaleje. Poza tym te orkiestry, orkiestry dęte, jak mi przechodzą i dudnią pod oknem Sklepów Elektronowych to nawet w taki lichy poranek coś się zachciewa, coś uśmiecha pod nosem, to regularne bom bom bom na bębnie, tak proste i tak genialne, trochę już z innej epoki jak filcowe kapelusze czy słowo ancymon. Baśka, Baśka, ty farciaro, w moje urodziny żadna orkiestra nigdy nie grała...
Barbórka jest ciekawym zjawiskiem. Wszyscy znają od głębokiej podstawówki, kojarzą lepiej niż święta Maryjne, Śląsk to w ogóle dzisiaj szaleje. Poza tym te orkiestry, orkiestry dęte, jak mi przechodzą i dudnią pod oknem Sklepów Elektronowych to nawet w taki lichy poranek coś się zachciewa, coś uśmiecha pod nosem, to regularne bom bom bom na bębnie, tak proste i tak genialne, trochę już z innej epoki jak filcowe kapelusze czy słowo ancymon. Baśka, Baśka, ty farciaro, w moje urodziny żadna orkiestra nigdy nie grała...
środa, 2 grudnia 2009
Klęska urodzaju - chusty
Jak zapewne zauważyliście noszę nasze dziecię w chuście. Z chustami jest jak z samochodami, żeby się przemieszczać wystarczy zwykły maluch. Więc czemu wszyscy nie jeździmy fiatami?
Nie będę tutaj wdawać się w niuanse "chustonoszenia". Chust jest kilka rodzajów. Ta z którą jestem na zdjęciu w Nigerze to kółkowa, a najpopularniejszy rodzaj to chusty wiązane. Mają średnio 5m i należy owinąć się nimi w stosowny sposób. Wśród nich są chusty tkane, specjalny bardziej wytrzymały rodzaj. I teraz dochodzimy do sedna, bo tkanych jest ich wiele wiele wiele rodzajów. Są tanie i drogie, ekskluzywne, kultowe, eleganckie, kolorowe, tkane ręcznie i maszynowo. Tylko wybierać.
Najciekawsze są oczywiście ten najdroższe. Na TBW, największym międzynarodowym forum poświęconym noszeniu dzieci, tryumfy święci Pamir produkowana przez... Czechów. Teoretycznie można kupić ją już za 600 zł. Tylko teoretycznie, bo jest ona tkana tylko w jednym warsztacie na stuletnich krosnach. Czeka się na nią kilka miesięcy, albo dłużej. Niektórzy żartują, że dziecko zdąży wyrosnąć z noszenia, zanim ta chusta przyjdzie. Dlatego na TBW ostatnio pojawiła się Pamir za bagatela 1000$ wzbudzając powszechny zachwyt. Oto ona:

Pamir
Ja Maibachami jeździć nie muszę, wystarczy mi zwykły Mercedes. Wymarzyła mi się chusta norweskiej firmy Ellevill. Mam ją w tej chwili pożyczoną w domu, więc wiem, że jest dokładnie taka, jak bym chciała. Z Ellevilla spodobały mi się dwa modele:

Zara Chocco

Jade Fog
Są dosyć trudne do dostania. Jeśli pojawiają się w sprzedaży na forach to znikają natychmiast. Trudno jest mi się zdecydować, która podoba mi się bardziej, więc stwierdziłam, że którą upoluję tą kupię. I co?
W jednym dniu pojawiły się dwie oferty:
Zara Chocco i Jade Fog. Decydować muszę szybko, a cena podobna.
Jak ja teraz zasnę?
Nie będę tutaj wdawać się w niuanse "chustonoszenia". Chust jest kilka rodzajów. Ta z którą jestem na zdjęciu w Nigerze to kółkowa, a najpopularniejszy rodzaj to chusty wiązane. Mają średnio 5m i należy owinąć się nimi w stosowny sposób. Wśród nich są chusty tkane, specjalny bardziej wytrzymały rodzaj. I teraz dochodzimy do sedna, bo tkanych jest ich wiele wiele wiele rodzajów. Są tanie i drogie, ekskluzywne, kultowe, eleganckie, kolorowe, tkane ręcznie i maszynowo. Tylko wybierać.
Najciekawsze są oczywiście ten najdroższe. Na TBW, największym międzynarodowym forum poświęconym noszeniu dzieci, tryumfy święci Pamir produkowana przez... Czechów. Teoretycznie można kupić ją już za 600 zł. Tylko teoretycznie, bo jest ona tkana tylko w jednym warsztacie na stuletnich krosnach. Czeka się na nią kilka miesięcy, albo dłużej. Niektórzy żartują, że dziecko zdąży wyrosnąć z noszenia, zanim ta chusta przyjdzie. Dlatego na TBW ostatnio pojawiła się Pamir za bagatela 1000$ wzbudzając powszechny zachwyt. Oto ona:

Pamir
Ja Maibachami jeździć nie muszę, wystarczy mi zwykły Mercedes. Wymarzyła mi się chusta norweskiej firmy Ellevill. Mam ją w tej chwili pożyczoną w domu, więc wiem, że jest dokładnie taka, jak bym chciała. Z Ellevilla spodobały mi się dwa modele:

Zara Chocco

Jade Fog
Są dosyć trudne do dostania. Jeśli pojawiają się w sprzedaży na forach to znikają natychmiast. Trudno jest mi się zdecydować, która podoba mi się bardziej, więc stwierdziłam, że którą upoluję tą kupię. I co?
W jednym dniu pojawiły się dwie oferty:
Zara Chocco i Jade Fog. Decydować muszę szybko, a cena podobna.
Jak ja teraz zasnę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)